Darosław i Klotylda cz.II
Uwielbiałem to i właściwie było mi obojętne kto wykonywał mi loda. Każda się do tego nadawała i właściwie każdy. Nie miałem absolutnie obiekcji, gdy robił to inny mężczyzna. Sztuka jest sztuka, oral jest oral i chodzi o to, aby było dobrze. Klotylda zaczęła ssać z wielką żarłocznością mojego penisa , aż zdziwiłem się, że tak bardzo może być tego spragniona. Skoro jednak tak było, to dlaczego miałbym jej na to nie pozwolić Niech ma troszkę przyjemności. Może od dawna nie miała nic ciepłego w ustach? Wkrótce jednak postanowiłem przystąpić do akcji właściwej. Położyłem się na Klotyldzie i wtargnąłem swym "juchem" w jej piczę. Wydarła się z rozkoszy na całe gardło Przez chwilę zaniepokoiłem się, czy ten jęk rozkoszy Klotyldy nie zaalarmuje kogoś, ale nie.Miejsce, w którym byliśmy, leżało na uboczu i rzadko ktoś się tu pojawiał. Oprócz mnie , oczywiście. Kotylda produkowała się głosowo z całej siły. Każde moje pchnięcie wywoływało u niej ekstatyczny jęk, który niósł się dość dal...