Opowiadanie na Nowy Rok cz.I
Obudziłem się o 9:30. Wiem, bo zaraz po otworzeniu oczu, spojrzałem na zegarek i wskazówki wskazywały właśnie taki czas. Wokół było już jasno. Za oknem dość przyjemnie i pogodnie. Oprócz tego, że było jasno, to panowała też niczym nie zakłócona cisza. Zupełnie tak, jakby ktoś wcisnął na wielkim pilocie przycisk MUTE. Teraz muszę jeszcze ustalić dokładnie wszystkie fakty, które nastąpiły. Otóż... Dziś powinien być już pierwszy dzień stycznia 2025 roku, środa, imieniny między innymi Mieczysława i tak dalej... Zresztą nieważne. Rozejrzałem się dookoła. W pokoju byłem sam, co mnie nieco zdziwiło, bo przecież nie sam tutaj się pojawiłem jakiś czas temu. Nie byłem aż tak pijany, żeby nie pamiętać tego, co się działo. Ale fakt, wyjścia Marty nie zarejestrowałem. Minus dla mnie. Cała reszta towarzystwa naszej sylwestrowej imprezy, a więc może także i Marta, zalegała z pewnością w innych częściach tego dużego domu. Podejrzewam, że większość w salonie. Zebrałem się w sobie i wstałem. Trzeb...