Marika cz.II
Po krótkim odpoczynku rozpoczęliśmy naszą cudowną grę na nowo. Wszedłem w Marikę w najbardziej klasycznej pozycji, którą znałem. To była pozycja "na misjonarza". Ona wydała mi się być najbardziej odpowiednią. Wszystko więc doskonale się składało. Ułożenie ciał kochanków było w niej po prostu genialne.
Marika leżała więc wygodnie na plecach, a ja znajdowałem się na niej, pomiędzy jej rozchylonymi udami. Najpierw na niej leżałem, a potem podpierałem się na łokciach nad jej głową. Penetracja jej pochwy była więc bardzo dobra.
Poza tym to w moich rękach były wszystkie karty. Ja kontrolowałem tempo i narzucałem rytm naszego zbliżenia,. Pozycja klasyczna ułatwia bardzo wzajemne pieszczoty. Miałem dostęp do jej ślicznych cycuszków I poświęcałem im dużo uwagi. Marika też nie była bezczynna. Gładziła i pieściła dłońmi mój kark. Czułem jej paznokcie na plecach i pośladkach. Super!
Pod wpływem rosnącej rozkoszy Marika zaczęła mocniej poruszać biodrami. Podnosiła je i opuszczała idealnie zsynchronizowana z moimi pchnięciami. Zwiększała tym samym powierzchnię stykania się naszych narządów płciowych.
To były niesamowite doznania dla nas obojga.
Nasz stosunek był absolutnie kompletny. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że idealny. Niczego w nim nie brakowało. Doszliśmy jednocześnie. Oboje w tym samym momencie wybuchnęliśmy wielkim orgazmem. To było epickie zwieńczenie naszego połączenia. Wysunąłem się z jej pochwy. Napięcie moich mięśni powoli ustępowało. Mój penis sflaczał i skurczył się. Nie przypominał już tego dumnego i twardego, jak pal instrumentu.
Opadłem bez sił na Marikę. Oboje łapczywie chwytaliśmy powietrze. Byliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi.
Poranek nadszedł zdecydowanie zbyt szybko i nowy dzień otulił nas swym blaskiem. Spaliśmy mocno w siebie wtuleni. Ja obudziłem się jako pierwszy. Otworzyłem oczy. Rozejrzałem się ostrożnie dookoła. Nie wykonywałem żadnych gwałtownych ruchów, aby nie obudzić Mariki. Spała spokojnie. Jej oddech był równy i miarowy. Ten widok bardzo mnie rozczulił. Ona całkiem naga, wtulona we mnie - czego chcieć więcej? Może tylko tego, aby ta chwila trwała wiecznie. Wiedziałem, że to jest niemożliwe, ale za marzenia przecież nie karają. Mogłem więc marzyć do woli.
Jedynym dźwiękiem który do mnie dochodził było tykanie ściennego zegara. Wskazywał on 9:00. To jednak nie było ważne. Właściwie nigdzie się nie spieszyłem, ani nie miałem żadnych planów. Jeśli o mnie chodzi moglibyśmy przeleżeć w łóżku cały dzień.
Poczułem się trochę głodny i postanowiłem zrobić nam śniadanie oraz kawę.
Jedząc zastanawialiśmy się co będziemy robić. Propozycje były dwie.
Pierwsza: zostajemy w domu i uprawiamy dziki oraz namiętny seks aż do upadłego Przyznaję, że było to bardzo kuszące.
Drugą propozycją było pozostanie w domu i kochanie się.
Krakowskim targiem doszliśmy do porozumienia, że połączymy obie te propozycje.
- Mogę mieć do ciebie pewną prośbę? - spytała Marika.
- Jasne. Jaką prośbę?
- Zrób nam kilka zdjęć. Tak jak teraz jesteśmy. Nadzy.
- Po co ci takie zdjęcia? - spytałem.
- Na pamiątkę. Aby mieć cię zawsze. Aby zawsze móc sobie przypomnieć, że był ktoś taki, jak ty - mówiła - Tak na wszelki wypadek, jakby te piękne chwile miały się już nie powtórzyć.
- Dlaczego miałyby się nie powtórzyć? - spytałem zdziwiony.
- Różnie może się zdarzyć.. A tak, to będę cię miała przy sobie zawsze. Zawsze gdy na nie spojrzę, to przypomnę sobie o tych naszych cudownych chwilach, które razem spędziliśmy.
Przyznaję, że jej prośba bardzo mnie zdziwiła, ale przestałem na nią. Z szafki biurka wyciągnąłem selfie zamocowałem na nim komórkowy. Usiedliśmy blisko siebie i zacząłem naciskać spust migawki. Przybieraliśmy do zdjęć najróżniejsze miny. Wykrzywialiśmy wesoło usta. Robiliśmy wszystko, aby były jedyne w swoim rodzaju.
Pomyślałem, że chętnie wykonałbym Marice kilka aktów. Do tej gałęzi fotografii zawsze bardzo mnie ciągnęło. Nie miałem jednak okazji zmierzyć się z taką formą sztuki. Brakowało mi po prostu modelek. Marika zgodziła się bardzo chętnie.
Marika leżała na łóżku przybierając różne, ale zawsze bardzo podniecające i seksowne pozy. Nasza sesja szła gładko. Marika świetnie się prezentowała w obiektywie mojego telefonu. Miała ten typ urody, który pozwalał jej zawsze wyjść niesamowicie na zdjęciach choćby nawet przybierała najgłupszy wyraz twarzy. Takie coś nie zdarza się często.
Robienie nagich zdjęć bardzo nas oboje nakręciło.
Odłożyłem telefon i zaczęliśmy się kochać.
Marika położyła się na plecach i szeroko rozłożyła uda. Rozsunąłem delikatnie wargi sromowe dwoma palcami i zbliżyłem usta do jej cipki. Przez chwilę patrzyłem na nią z podziwem i niemym zachwytem. Ukryta za wargami sromowymi większymi jej słodka pieczara teraz otwierała się przede mną, a ja mogłem zdobywać ją po raz kolejny. Uparcie więc zmierzałem do tego celu. Z wyczuciem zdobywałem kolejne tereny. Operowałem językiem bardzo delikatnie.
Podczas, gdy ja zajmowałem się jej cipką, Marika zaczęła bawić się swoimi piersiami. Chociaż byłem zajęty oralnym dostarczaniem przyjemności Maris, to od czasu do czasu rzucałem spojrzenie na to, co robi . Z mojej perspektywy wyglądało to bardzo ciekawie. Zaczęła od głaskania swojego dekoltu i schodziła dłońmi między piersi między piersi. Potem jej ruchy stały się koliste. Po niedługim czasie zaczęła ugniatać swoje cycuszki zaciskając na nich palce. Wyglądało to tak, jakby wyrabiała ciasto. Zajęła się też swoimi brodawkami. Wodziła po nich opuszkami palców, które wcześniej zwilżyła śliną. Brała je między dwa palce i ciągnęła, czasem nawet podszczypywała. To było naprawdę niezłe i szybko zaczęło na nią wpływać. Rozpalała się coraz bardziej. A ja dokładał m tylko do pieca serwując jej niezły cunnilingus. Mój język zmienił się w motyle skrzydło łaskotając delikatnie jej najwrażliwsze punkty. W pewnym momencie skupiłem się na łechtaczce Mariki. To spowodowało u niej wielką falę podniecenia. Fala uderzyła o brzegi. Była gotowa. Podobnie ja. Wsunąłem w jej szparkę swego naprężonego penisa. Miałem ją po raz kolejny...
Uprawianie seksu przy dziennym świetle ma swój niepowtarzalny klimat. Wszystko widać, jak na dłoni. Zobaczyłem więc Marrikę w pełnej krasie i zachwyciłem się nią po raz kolejny. Była naprawdę piękna. Jej kształty były doskonale zaakcentowane na białym płótnie prześcieradła. Kontrast pomiędzy jej ciemno oliwkową skórą a prześcieradłem bardzo mnie podniecał. Takie widoki nie zdarzają się często,
W głowie szumiały mi słowa Eweliny:
"Ona jest taka bardzo spokojna, jakby wycofana. Cicha i nieomal przepraszająca za to, że żyje."
No, cóż... Może trochę na początku była cicha i spokojna oraz trochę sztywna, ale przez dalszą część wieczoru widziałem w niej istnego demona namiętności. Jak dla mnie: super!
Było cudownie. Uprawianie seksu z Mariką Dostarczyło mi bardzo silnych emocji. To duża frajda i radocha.
I powtórzę to po raz kolejny: uprawianie seksu jest super. Poza tym służy zdrowiu. Poprawia kondycję, pozwala spokojnie zasnąć, sprzyja spalaniu kalorii, obniża ciśnienie krwi, wzmacnia odporność i łagodzi bóle głowy. Seks dobrze wpływa na stan skóry, przedłuża młodość, wzmacnia serce, poprawia samopoczucie itd. Jaki więc wypływa z tego wniosek? Trzeba uprawiać seks!
Z Mariką było to niesamowite przeżycie.
Koniec
Zdjęcia: www.sexeo.pl









Komentarze
Prześlij komentarz