Trójkąt niespodziewany cz. II
Nagle usłyszałem jakiś dziwny dźwięk dochodzący od strony drzwi. Drgnąłem lekko i spojrzałem w stronę hałasu. I tutaj całkowicie mnie zmroziło. W drzwiach stał Sebastian. Patrzyłem na niego szeroko otwartymi oczami, a on patrzył na nas. "Jasna cholera " przemknęło mi przez głowę. Dałem ciała, jak chyba jeszcze nigdy. Przesrane. Porażka na całej linii. Tego się absolutnie nie spodziewałem. Zrobiło mi się cholernie wstyd i nadzwyczaj podle się poczułem. Ciśnienie podskoczyło mi do krytycznej bariery, ale nie z rozkoszy. Byłem, jak otumaniony. Zupełnie jakbym przyjął niezłą porcję dragów. Podniosłem się i usiadłem obok leżącej Bibi. Swoje klejnoty zasłoniłem dłońmi. Mój mały stracił wiele ze swej twardości. Po chwili Bibi usiadła i wpatrywała się pustym wzrokiem w przestrzeń między mną a Sebastianem. Chciałem powiedzieć coś w stylu: "To nie tak, jak myślisz", ale to byłoby śmieszne i głupie zarazem. Szykowałem się już na niezłą awanturę, a nawet do odparcia ewentualneg...