Posty

Trójkąt niespodziewany cz. II

Obraz
Nagle usłyszałem jakiś dziwny dźwięk dochodzący od strony drzwi. Drgnąłem lekko i spojrzałem w stronę hałasu. I tutaj całkowicie mnie zmroziło. W drzwiach stał Sebastian. Patrzyłem na niego szeroko otwartymi oczami, a on patrzył na nas. "Jasna cholera " przemknęło mi przez głowę. Dałem ciała, jak chyba jeszcze nigdy. Przesrane. Porażka na całej linii. Tego się absolutnie nie spodziewałem. Zrobiło mi się cholernie wstyd i nadzwyczaj podle się poczułem. Ciśnienie podskoczyło mi do krytycznej bariery, ale nie z rozkoszy. Byłem, jak otumaniony. Zupełnie jakbym przyjął niezłą porcję dragów. Podniosłem się i usiadłem obok leżącej Bibi. Swoje klejnoty zasłoniłem dłońmi. Mój mały stracił wiele ze swej twardości. Po chwili Bibi usiadła i wpatrywała się pustym wzrokiem w przestrzeń między mną a Sebastianem. Chciałem powiedzieć coś w stylu: "To nie tak, jak myślisz", ale to byłoby śmieszne i głupie zarazem. Szykowałem się już na niezłą awanturę, a nawet do odparcia ewentualneg...

Trójkąt niespodziewany cz. I

Obraz
  –  Bibi jest wspaniała – odezwał się Sebastian – nie mógłbym wyobrazić sobie kogoś wspanialszego obok siebie. - To prawda – zgodziłem się. Bibi jest wspaniała. Wiedziałem o tym od kilku lat. Wiedziałem o tym nawet wcześniej od Sebastiana. Była ona moją młodzieńczą miłością i za szkolnych lat bardzo ze sobą sympatyzowaliśmy. Chodziliśmy ze sobą. Jak jednak z reguły bywa, to taka miłość odeszła do lamusa. Potem na horyzoncie pojawił się Sebastian. Zupełnie jakby czekał tylko na moment, gdy przestaniemy być razem. znalazł się w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu. – Zastanawiam się, co ona widzi w takim gościu jak ja? – kontynuował. "Jak to co? Kasę, stabilizację, pewność jutra " pomyślałem. Kiedyś wydawało mi się to być wyrachowaniem ze strony kobiet, ale potem doszedłem do wniosku, że to natura tak je ukształtowała. Każda kobieta pragnie bowiem spokoju i dobrobytu dla siebie oraz swoich dzieci. Nic więc dziwnego, że szukają one facetów, którzy im to zagwarantują. Sebast...

To nie takie zwykłe ciupcianie...

Obraz
  Ilustracje: R.L. Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi, że to się stanie, to bym mu nie uwierzył, a nawet uznał za wariata. To było po prostu niemożliwe. To się nie mogło nigdy wydarzyć. Bardziej prawdopodobnym byłyby dwie niedziele w kalendarzu obok siebie. Ja sam nigdy nie wyszedłem z tym marzeniem poza krąg mojej fantazji i galerii ubrazów pojawiających się podczas nocnych wędrówek sennych. Ona zawsze była Gwiazdą, która świeciła najjaśniej i najpiękniej. Najładniejsza i najpopularniejsza dziewczyna nie tylko w klasie, ale i w całej szkole.  Zawsze gdzieś tam wysoko, poza zasięgiem zwykłego śmiertelnika, którym byłem. Prawdziwa Księżniczka mieszkająca w wysokiej wieży, w zamku strzeżonym przez Smoka. Taki luksus dla wybranych, a nie towar dla mas. Haute couture a nie pret a porter. Pierwsza klasa, itd. Niezła dupcia po prostu. Ja stałem zawsze po przeciwnej stronie wśród rzeszy bezimiennych fanów. Cichy,  skromny, niczym się nie wyróżniający. Jeden z wielu. A w...

Czerwony Kapturek cz. 3

Obraz
Gajowy przyszedł punktualnie o 18:00 tak, jak się umówili. Przyniósł bukiet czerwonych róż i butelkę dobrego wina. Czerwony Kapturek upiekła ciasto, więc wieczór zapowiadał się bardzo miło i słodko. Ubrała się bardzo zmysłowo w bardzo krótką, czerwoną spódniczkę, białą koszulkę z cieniutkiego materiału oraz nieodzowny, jak zawsze kapturek w kolorze czerwonym. Dodać jeszcze trzeba, że pod spódniczką miała koronkowe majteczki w kolorze kapturka. Nie założyła też stanika. Mina gajowego na jej widok była bezcenna. Czerwony Kapturek zaparzyła kawę. Podała kieliszki do wina. Gajowy otworzył butelkę i napełnił je. - Bardzo się cieszę, że możemy razem spędzić ten wieczór. Przyznam się, że marzyłem o nim od dawna - powiedział. - Przyznam się panu, że ja też. - Może przejdziemy na ty? - zaproponował - Znamy się już tyle lat i tyle razem przeszliśmy, więc... - Świetny pomysł - ucieszył się Czerwony Kapturek. Spletli więc ręce, w których trzymali kieliszki, upili z nich trochę i pocałowali się. - ...