Dziewczyna z klubu cz.I
Mój przyjaciel namówił mnie, abym poszedł z nim na otwarcie nowego klubu. Poszedłem z nim chętnie, bo lubię takie klimaty, a Arek miał vipowskie zaproszenia Szkoda by więc było z tego nie skorzystać, zwłaszcza że lubię dobrą zabawę w dobrym miejscu i w dobrym towarzystwie. Na otwarcie wystroiliśmy się elegancko, ale z luzem. Na szczęście nikt nie wymagał fraków. Klub rzeczywiście prezentował się wspaniale. Zwróciłem uwagę na pewną dziewczynę na parkiecie. Miała na sobie niezwykle seksowną, marszczoną sukienkę na ramiączkach, lekko wciętą w talii, z dekoltem zarówno z przodu, jak i z tyłu. Sukienka była w kolorze krwistoczerwonym. Normalnie: torpeda! Tańczyła samotnie, ale jak to robiła?! To była czysta poezja. Miałem wrażenie, że muzyka ją po prostu niesie. Jej ruchy były doskonale zsynchronizowane z rytmem. "Wow" - pomyślałem - "Skoro ona jest taka lekka i giętka na parkiecie, to jaka musi być w łóżku? Chętnie bym to sprawdził". Przez długie minuty delektowalem s...