Dziewczyna z klubu cz.I



Mój przyjaciel namówił mnie, abym poszedł z nim na otwarcie nowego klubu. Poszedłem z nim chętnie, bo lubię takie klimaty, a Arek miał vipowskie zaproszenia Szkoda by więc było z tego nie skorzystać, zwłaszcza że lubię dobrą zabawę w dobrym miejscu i w dobrym towarzystwie.

Na otwarcie wystroiliśmy się elegancko, ale z luzem. Na szczęście nikt nie wymagał fraków.

Klub rzeczywiście prezentował się wspaniale.


Zwróciłem uwagę na pewną dziewczynę na parkiecie. Miała na sobie niezwykle seksowną, marszczoną sukienkę na ramiączkach, lekko wciętą w talii, z dekoltem zarówno z przodu, jak i z tyłu. Sukienka była w kolorze krwistoczerwonym. 

Normalnie: torpeda!




Tańczyła samotnie, ale jak to robiła?! To była czysta poezja. Miałem wrażenie, że muzyka ją po prostu niesie. Jej ruchy były doskonale zsynchronizowane z rytmem. "Wow" - pomyślałem - "Skoro ona jest taka lekka i giętka na parkiecie, to jaka musi być w łóżku? Chętnie bym to sprawdził". Przez długie minuty delektowalem się jej widokiem. Poczułem, że robię się podniecony.

Niedługo później dostrzegła moje głodne spojrzenie. Uśmiechnęła się do mnie.

Nie chcę się chwalić, ale też tańczę nieźle, więc po chwili znalazłem się obok niej na parkiecie.... 

Po kilku muzycznych kawałkach poszliśmy razem do baru. Moja nowa znajoma miała na imię Ilona.



Ilona przytuliła się do mnie w tańcu. Przywarliśmy do siebie, jak dwie połówki jabłka. Muzyka wyraźnie zwolniła, więc mogliśmy nadać naszym wyczynom na parkiecie wymiary większej intymności. 

Nasz taniec przypominał ten znany szerszej publiczności z filmu "Dirty Dancing". Wyginaliśmy zmysłowo nasze ciała. Ręce błądziły po nich po omacku, jak ślepcy. Imitowaliśmy ruchy frykcyjne. Wszystko było tak urokliwe, subtelne i zmysłowe, że aż wokół nas utworzyło się kółko i wszyscy przyglądali się naszym tanecznym podrygom. Chyba jeszcze nigdy nie wzbudziłem aż takiego zainteresowania. Oczywiście, gdyby nie Ilona to sprawa miałaby się całkiem inaczej.

Było około 3:00. Parkiet właściwie opustoszał. Oprócz nas były na nim jeszcze trzy inne pary. Jakieś niedobitki zaproszonych osób pałętały się przy barach.



Z klubu wyszliśmy razem trzymając się za ręce. Ilona poprowadziła mnie w stronę publicznego parku. Noc zmieniła jego nastrój, ale tylko na lepsze.

Usiedliśmy na jednej z ławek przy fontannie. Dokładniej to ja usiadłem na ławce, a Ilona okrakiem na moich nogach podciągając wysoko sukienkę aby było jej wygodniej. Objęła mnie za szyję. Przez dłuższą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy próbując wyczytać w nich najskrytsze myśli. Obojgu jednak wiadome było o czym myślimy. O czym może myśleć dwoje ludzi siedzą samotnie na ławce w bardzo przytulnym i zadbanym parku. Dookoła żywej duszy. Ciszę mąciła tylko woda w fontannie.

- Świetnie się bawiłem - odezwałem się jako pierwszy.

- Powiem ci, że ja też. Świetnie tańczysz.

- Dzięki. W szkole tańczyłem nawet wyczynowo. Jesteś bardzo ładna, wiesz?

- I chciałbyś spędzić ze mną równie namiętne chwile, jak na parkiecie?- weszła mi w słowo Ilona.

- I chciałbym spędzić z tobą namiętne i upojne chwile. Jeszcze lepsze niż te, które przeżyliśmy na parkiecie - zagrałem vabank

Nigdy nie byłem jakimś super podrywaczem, ale gdybym nie spróbował, to pewnie żałowałbym bardzo długo. Takiej dziewczyny nie spotyka się bowiem często.


C. D. N. 

Zdjęcia: www.sexeo.pl 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

CIOTKA KATARZYNA Cz. I

Bez fabuły cz. I

Półsiostra