Milena cz.III
- Jej... To było niezłe – stwierdziła Milena gdy siedzieliśmy obok siebie i paliliśmy papierosy - to było naprawdę niezłe. Miałeś niezły pomysł. - Chciałem, aby ci było dobrze i trochę inaczej niż zwykle. – Dawno nie było mi tak dobrze. Poczułam się, jak w niebie. Mogłem się tylko z tego cieszyć. Słowa Mileny napawały mnie dumą. To było to, co tygrysy lubią najbardziej, tygrysice widać też. - Lubię te chwilę naszej kradzionej miłości – mówiła dalej. To było dobrze powiedziane. Kradziona miłość była odpowiednim określeniem tego, co między nami. - Dobrze mi z tobą – wyznała zaciągając się papierosem - naprawdę wspaniale. Ja także myślałem o tej chwili, która właśnie trwała. Była absolutnie wspaniała i nieporównywalna z żadną inną. Byłem na niej maksymalnie skoncentrowany i raczej nic innego nie dotarło by do mnie. Złapałem ją mocno i nie zamierzałem wypuszczać ze swych rąk. Carpe diem. ///// - Teraz moja kolej – powiedziała Milena. Popchnęła m...