Posty

Milena cz.III

Obraz
- Jej... To było niezłe – stwierdziła Milena gdy siedzieliśmy obok siebie i paliliśmy  papierosy - to było naprawdę niezłe. Miałeś niezły pomysł. - Chciałem, aby ci było dobrze i trochę inaczej niż zwykle. – Dawno nie było mi tak dobrze. Poczułam się, jak w niebie. Mogłem się tylko z tego cieszyć. Słowa Mileny napawały mnie dumą. To było to, co  tygrysy lubią najbardziej, tygrysice widać też. - Lubię te chwilę naszej kradzionej miłości – mówiła dalej. To było dobrze powiedziane. Kradziona miłość była odpowiednim określeniem tego, co między nami. - Dobrze mi z tobą – wyznała zaciągając się papierosem - naprawdę wspaniale. Ja także myślałem o tej chwili, która właśnie trwała. Była absolutnie wspaniała i nieporównywalna z żadną inną. Byłem na niej maksymalnie skoncentrowany i  raczej nic innego nie dotarło by do mnie. Złapałem ją mocno i nie zamierzałem wypuszczać ze swych rąk. Carpe diem. ///// - Teraz moja kolej – powiedziała Milena. Popchnęła m...

Milena cz.II

Obraz
Milena była dla mnie zagadką. W sumie, to niewiele o niej wiedziałem. Zawsze  spotykaliśmy się gdzieś "na mieście" albo u mnie. Nie wiedziałem nawet gdzie mieszka. To wszystko było trochę zakręcone, ale może właśnie dlatego tak bardzo mnie kręciło. Cały ten nasz układ nie był taki zły. Trzeba było tylko się do niego przyzwyczaić. Nie  miałem na co narzekać. Sytuacja wkurzała mnie tylko czasami. Ciągle jednak brnąłem w nasz "związek" z prawdziwą przyjemnością. Może to miało coś wspólnego z typowym masochizm, ale było naprawdę ekstra. Lepszej kochanki nie można sobie wyobrazić nawet we śnie. Nie mieliśmy żadnych  zobowiązań wobec siebie. Nie składaliśmy sobie żadnych obietnic. Nie było żadnego  bajdurzenia o tym, i jak bardzo się kochamy i żyć bez ciebie nie możemy Byliśmy razem i tyle. A Milena była naprawdę niezła. Była taka, jaka powinna być kochanka. Czuła, drapieżna, delikatna, wrażliwa, czasem perwersyjna. Wszystko to kumulowało się w niej i stanowiło ide...

Milena cz.I

Obraz
  Piątkowe późne popołudnie. Kolejny upalny dzień odchodzi do historii. To, że odchodził nie oznaczało, że aura stawała się lepsza. Nadal było duszno i parno. Koszmar. To był prawdziwy koszmar. Słońce wyssało życie z każdego. Można było się zastanawiać: czy Bóg chce nas spalić? Jeszcze wilgotny po niedawnej, bardzo odświeżającej kąpieli usiadłem na skórzanym fotelu. Ogarnąłem spadające mi na czoło włosy. Wykręciłem numer Mileny. Odebrała po czwartym sygnale. - Tak? - usłyszałem w słuchawce jej miły głos. - Cześć Kotek - przywitałem się, jak to zwykle miałem w zwyczaju. - Cześć - odpowiedziała, a ja wyczułem w jej głosie radosne nutki - Fajnie, że dzwonisz. Właśnie niedawno myślałam o tobie. - Tak?! - zdziwiłem się – Bardzo się z tego cieszę. Ja też o tobie myślałem i już jakiś czas temu chciałem do ciebie zadzwonić, ale... Sama powiedziałaś, że sobie tego nie życzysz, więc z bólem serca powstrzymywałem się.. Ale teraz postanowiłem zaryzykować. - To miłe z twojej ...

Śpiąca Królewna (bajka hardcore)

Obraz
  - A więc to prawda - powiedział do siebie Młody Królewicz - To nie legenda. Kurde, to nie legenda... - powtarzał w kółko. Znał tę historię od dzieciństwa, ale zawsze traktował ją, jak bajkę dla grzecznych dzieci. Teraz jednak stał w drzwiach komnaty i był oszołomiony widokiem pięknej dziewczyny, która leżała bez ruchu w wielkim łóżku z baldachimem, w śnieżnobiałej pościeli, w najpiękniejszej komnacie dawno opustoszałego zamku, do którego dostępu broniły nieprzebrane zarośla. Przedzierał się przez nie bardzo długo, aż wreszcie stanął przed bramą. Zamek był okazały i do dziś mógł budzić podziw, chociaż bardzo był zapuszczony. Nic dziwnego, bo upłynęło ponad sto lat.... Królewicz przeszedł przez zwodzony most, przez bramę i znalazł się na dużym placu.   Szybko odnalazł komnatę, a tam.. - Kurde, ale ona piękna - zachwycał się bez przerwy Królewicz. Rzeczywiście jej uroda była wprost nieziemska. Jasne, długie włosy, miła buzia, długie rzęsy, rumieńce na pliczkach, bardzo zgr...

Daria (odsłona trzecia)

Obraz
Wszedłem do swojego pokoju świeżo po wzięciu wieczornego prysznica i od razu skamieniałem z wrażenia już na samym progu. – Co tutaj robisz? – zapytałem spokojnie i bez żadnej agresji. - Przyszłam powiedzieć ci: dobranoc – odpowiedziała. Zawsze byliśmy dla siebie uprzejmi. - To bardzo miłe z twojej strony. Daria wstała z kanapy i podeszła do mnie. Zarzuciła mi ręce na szyję. Po chwili złączyły się nasze usta w namiętnym pocałunku. Ten wybuch emocji u Darii zaskoczył mnie. Zaskoczył nawet bardziej niż fakt, że była w moim pokoju. Nie spodziewałem się tego kompletnie. Nie spodziewałem się jej obecności, a tym bardziej takiej reakcji. Jeśli bowiem chodzi o nasze "dobranoc ", to raczej myślałem o zwykłym podaniu ręki i buziakach w policzek, a nie o czymś takim. To jednak było bardzo przyjemne i niezwykle emocjonalne. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że coś wielkiego tu się jeszcze wydarzy. Coś wisiało w powietrzu!!! Daria pocałowała mnie w usta. Kując żelazo...