Posty

Mała Mi cz.III

Obraz
  Michalina śniła mi się w nocy. Śniła mi się tak, jak nie powinna się śnić. Mój mózg wyprodukował jednak takie, a nie inne jej obrazy i wyświetlił je w kinie mojej wyobraźni. Tuliłem nagą Mi do siebie z wielką czułością i ostrożnością. Pieściłem ją delikatnie i bez pośpiechu, delektując się każdą chwilą a także pozwalając jej odkrywać wszelkie wspaniałe doznania. Pośpiech nie był tutaj wskazany. Wszystko musiało odbyć się tak, żeby Michalina mogła dokładnie i w pełni wszystko odczuć. To było takie niesamowite... Przebudziłem się gwałtownie. Od razu usiadłem na łóżku i kilkakrotnie głośno odetchnąłem. Kurde... Mój sen był bardzo wyrazisty i niezwykle realny. To nie była tylko taka zwykła projekcja senna, ale miała większy wymiar. Nie tylko widziałem, ale też i czułem wszystko to, co się dzieje. Wszystkie szczegóły widoczne były jak na dłoni.  Wstałem. Postanowiłem zapalić na balkonie. Oparłem się o barierkę. Trzask zapalniczki wydał mi się bardzo głośny. Mocno wc...

Mała Mi cz.II

Obraz
  Krew, jak szalona pulsowała w moich żyłach. Bodźce, które wysyłała Michalina były bardzo silne. Sam się sobie dziwiłem, że siedziałem spokojnie na fotelu i nie zrobiłem żadnego ruchu w jej stronę. Reagowałem tylko wewnętrznie. Na zewnątrz byłem, jak sparaliżowany. Nie byłem do końca przekonany, czy ten widok jest przeznaczony dla mnie lecz skoro mogę go podziwiać, to widocznie tak. Nic złego jeszcze się tutaj nie działo. Jeszcze wszystko było w granicach normy. Jak długo tak jednak będzie? Tego nie wiedziałem i nie byłem pewny nawet samego siebie. Wszystko, dosłownie wszystko mogło się zdarzyć. Wszystko wisiało na cienkim włosku. Na czymś podobnym wisiał chyba miecz Damoklesa. Ale chyba żadnej antycznej tragedii nie należało się tu spodziewać. Chyba... Michalina podeszła do okna i stanęła na tle zachodzącego słońce. Dłuższą chwilę wpatrywała się w widoki przed sobą. Wreszcie odwróciła się przodem do mnie. - Pamiętasz co mi obiecałeś? - spytała. - Mogłabyś mi przypom...

Mała Mi cz.I

Obraz
  Od samego początku zawsze coś mnie ciągnęło w kierunku kobiet w typie zołzy. To było takie moje zboczenie, któremu oddawałem się z lubością. Już od dzieciństwa Mała Mi była moją ulubioną zołzą. Od kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy w rysunkowym serialu, stała się moją ulubienicą. Reszta towarzystwa z książek Tove Jansson to były zwykłe melepety bez charakteru i osobowości, które przechadzały się po ekranie w te i nazad nie wnosząc nic ciekawego do akcji. Właściwie mogłoby ich w ogóle nie być i też by było ciekawie. Za to Mała Mi... Miała niesamowitą osobowość. Była wredna, złośliwa, agresywna, zgryźliwa i pyskata. Mówiła to, co myśli. Robiła to, co chciała. Zachowywała spokój w każdej sytuacji. Była po prostu indywidualistką. Nie dawała sobie w kaszę dmuchać. Była ostra i cięta jak kosa. Na pierwszy rzut oka to, po prostu: bez siekiery nie podchodź, ale mimo tej powierzchowności miała naprawdę pozytywny stosunek do życia. I to mi się w niej cholernie podobało. Ni...

Stosunkowo udany weekend cz.III

Obraz
  Staliśmy więc nadzy bardzo blisko siebie. W żołądku wszystko mi się przewracało. Na skórze pojawiła się gęsia skórka, a ja drżałem leciutko z podniecenia. To wszystko było takie niezwykłe i niespotykane, więc nie dziwiłem się że wywołuje u mnie takie właśnie reakcje. To było bardzo dziwne, ale też wspaniałe odczucie. Jakbym znalazł się w całkiem innej czasoprzestrzeni. Sekundy uderzały w moją głowę,  jak młot pneumatyczny. Czułem dokładnie każdą, która spadła z zegara. Razem chłoneliśmy te mistyczne chwile. Chwile oczekiwania na dalszy rozwój sytuacji. Jedynym porównaniem, jakie przyszło mi do głowy to było porównanie z tymi najpiękniejszymi chwilami między ustami a brzegiem pucharu. A skoro już mowa o ustach i pucharze, to postanowiłem zrobić pierwszy krok. Zbliżyłem się bardziej do Martyny, objąłem ją prawą ręką w pasie i przyciągnąłem do siebie. Moja lewa dłoń znalazła się na jej obfitej piersi i gładziłem nią alabastrową skórę mojej cioteczki. Wargami objąłem drug...

Stosunkowo udany weekend cz.II

Obraz
  - Przejdźmy wreszcie do meritum sprawy – odezwałem się spokojnym, ale stanowczym głosem – Przecież spotkaliśmy się tutaj, aby uprawiać zajebisty seks w trójkącie bez żadnych zahamowań, więc nie rozumiem dlaczego do tej pory siedzimy bezczynnie i gapimy się na siebie... Martyna i Jurek spojrzeli na mnie uważnie, a ja kontynuowałem: - Ciociu, wujku... Jestem na was cholernie napalony i ciekawy, jak to będzie. Guzik mnie obchodzi, że jesteśmy rodziną. To nawet dodatkowo wzmaga emocje, a zresztą: Co w rodzinie to nie zginie... Miałem nadzieję, że moja przemowa wreszcie spowoduje jakiś ruch. Naprawdę byłem bardzo na nich nagrzany, chociaż może bardziej na ten trójkącik, który zapowiadał się niezwykle. - Jeżeli potrzeba wam jakiegoś bodźca, to daję go wam właśnie w tej chwili - mówiąc to ściągałem swoją koszulkę. Wujostwo spojrzało przez chwilę na siebie, potem na mnie i jak na komendę wstali z kanapy. Podeszli do mnie. Martyna jako pierwsza chwyciła mnie za rękę, po chwi...