Posty

Darosław i Klotylda cz.I

Obraz
Klotylda odnalazła mnie późnym popołudniem w moim ulubionym i przede wszystkim zacienionym miejscu, gdzie dochodziłem do siebie po spożyciu dużej ilości zacnego oraz przedniego wina. Nie żałowałem sobie. Co prawda, żadnej okazji do hucznego świętowania nie było, ale ten brak także okazał się być wyśmienitą okazją, by wypić symboliczne cztery, może pięć litrów. Wino zacne było niezwykle i szybko do głowy poszło. – Darosławie! – głos Klotyldy brzmiał nadzwyczaj głośno, a wręcz piskliwie w moich uszach - Darosławie! Wybacz proszę, że zakłócam twój spokój, ale mam do ciebie ważną sprawę... Zastawiłem sobie uszy dłońmi. Z trudem podniósłem się do pozycji siedzącej. Klotyldy dokładnie i wyraźnie nie widziałem. Jej obraz był rozmyty. Przechyliłem więc jeszcze jeden kubek wina, który na szczęście miałem w zasięgu ręki. – Oooo... – wyrzuciłem z siebie – Tego mi było potrzeba. Obraz Klotyldy stał się wyraźniejszy. Kontury wyostrzyły się znacznie i było dużo lepiej, chociaż jeszcze daleko do idea...

Wspomnienie

Obraz
  Z filmem "Niemoralna propozycja" łączą się nie bylejakie wspomnienia. Aż ciarki mnie przechodzą, że już niedługo będę świętował trzydziestą rocznicę tych wspomnień. Ja pierdziu...  To był 1993 rok, dokładniej: druga połowa tego roku, dokładniej: wrzesień, dokładniej: 25 września, sobota. Byliśmy na nim w kinie z Olą, moją ówczesną dziewczyną, sympatią. Przez cały seans przytuleni do siebie z zapartym tchem śledziliśmy losy  Diany i Davida, amerykańskiego małżeństwa postawionego przed niemoralną propozycją cynicznego multimilonera. Fabuły nie będę streszczał...  Jeśli chodzi o kinematografię, to gustowałem raczej w filmach sensacyjnych, takich typowych strzelankach lub w obrazach science fiction, ale Ola bardzo chciała zobaczyć ten film, więc się zgodziłem. Zawsze bardzo lubiłem Demi Moore, chociaż większe wrażenie wywarła na mnie w "Siódmym znaku". Kto widział, ten wie dlaczego... Staliśmy na przystanku i czekaliśmy na autobus. - Wiesz... - odezwała się O...

Amatorka

Obraz
  W pokoju panował półmrok. Wieczór zapadł wcześnie i światła ulicy wlewały tylko delikatny blask. Oparłem się plecami o ścianę i położyłem dłonie na ramionach nowo poznanej dziewczyny. Wiedziałem o niej tylko tyle, że ma na imię Jadwiga. Była bardzo ładna, młoda, miała krótkie czarne włosy. Poznałem ją jakiś czas temu w klubie, do którego wpadłem aby wypić drinka. Miałem nadzieję poznać też osobę taką, jak Jadwiga. Niby nie doświadczoną, ale jednak profesjonalistę. Z pozoru porządną, ale jednak niegrzeczną dziewczynkę. Cichodajkę dorabiającą  sobie do kieszonkowego. Takimi właśnie dziewczynami ten klub był przepełniony, szczególnie w weekendy, W piątki i soboty była największa szansa na przeżycie niezobowiązującej przygody o zabarwieniu seksualnym. Innymi słowy można było "wyrwać tu" fajną dupę, która za niewielkie w sumie pieniądze była nadzwyczaj chętna, miła i bezpruderyjna. Namiętna i niegrzeczna. Jadwiga właśnie taką była. Jadzia była "niegrzeczną" dziewczynką...

Maszynka do lodów cz.II

Obraz
Przez dziurę w ogrodzeniu dostaliśmy się na teren podupadłego amfiteatru. Kiedyś był on miejscem, w którym często odbywały się koncerty plenerowe. Czas jednak nie był łaskawy i amfiteatr powoli popadał w ruinę. Za sceną było osłonięte przed oczami ciekawskich miejsce, gdzie można było się skutecznie ukryć i zaszyć bez wzbudzania niezdrowej ciekawości osób postronnych. Tam właśnie prowadziła mnie Anita. Przez cały czas trzymała moją rękę. Gdy tam się znaleźliśmy, odwróciła się do mnie, zarzuciła mi ręce na szyję, pocałowała w policzek. - Poczekaj chwilę - powiedziała i dodała wyjaśniająco – strasznie zachciało mi się siku. Potem odeszła nieco dalej. Sięgnęła rękami pod mini spódniczkę, ściągnęła majtki do kostek, podniosła spódniczkę lekko do góry i przykucnęła. Po wszystkim wyciągnęła z torebki papierową chusteczkę i wytarła się między nogami. Chusteczkę odrzuciła w stronę pobliskich krzaków. Wstała i poprawiła ubranie. Podeszła do mnie. - Jesteśmy na miejscu – oznajmiła – jak ci się t...

Maszynka do lodów cz.I

Obraz
- No i co teraz robimy? – spytała Anita siadając okrakiem na moich kolanach i zarzucając mi ręce na szyję. - Nie mam bladego pojęcia – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Naprawdę nie miałem żadnego pomysłu. To znaczy: miałem i on był jedynym możliwym do zrealizowania. Przynajmniej w tej chwili. Wszystko do tego zmierzało. To było nieuchronne i pewne, jak dwa razy dwa . W tym celu się spotkaliśmy. W tym celu zaproponowałem to spotkanie. Od biedy można było nazwać je randką. Ten pomysł chodził po mojej głowie już od dawna, ale dopiero teraz wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazały, że to możliwe. Jeszcze niedawno była to jedyna myśl, która gościła w mojej głowie, ale teraz ogarnęły mnie wątpliwości. Coś mnie powstrzymywało. - No, co z tobą? – nalegała Anita - nie chcesz mnie? - Nie o to chodzi. Bardzo cię chcę i chciałbym przeżyć z tobą wspaniałe chwile. - No, więc? - Może to idzie trochę za szybko. - Jak za szybko? – zdziwiła się – przecież znamy się od dawna. - To prawda, ale jakoś nig...

Dziewczyna ze zdjęcia

Obraz
  Nie znałem tej dziewczyny. Nie wiedziałem o niej kompletnie nic. Nie wiedziałem, jak ma na imię, ile ma lat, skąd pochodzi i tak dalej. Była młoda. Mogła mieć 17 albo 18 lat. Dobrze rozwinięta, już dojrzała o typowo słowiańskiej urodzie. Mogła być zarówno Polką, jak i Rosjanką. Nigdzie nie mogłem trafić na szczegóły dotyczące jej osoby.  Znałem ją tylko ze zdjęć i krótkich filmików. Kiedyś trafiłem na te zdjęcia przypadkiem, gdy prowadziłem wymianę erotycznych fotek z różnymi osobami. Te osoby, głównie facetów poznałem na portalu z ogłoszeniami. Można było wymienić zdjęcia rozebranych lasek, a że bardzo byłem tym zainteresowany, to skwapliwie skorzystałem i w bardzo krótkim czasie zebrałem całkiem niezłą kolekcję. Myślę, że liczyła ona ponad kilka tysięcy zdjęć Niby nic takiego, bo golizny w internecie jest sporo, ale na tym portalu były tylko i wyłącznie zdjęcia amatorskie. Jeśli więc jakaś laska, albo też i facet chcieli błysnąć swoimi walorami, to w domowych warunkach mog...