Love Street cz.I

Po raz pierwszy zobaczyłem ją w centrum, gdy wychodziła ze sklepu oferującego markowe perfumy. Zachwyciła mnie ta niewysoka i filigranowa blondyneczka ubrana na hipisowską modłę: w sięgającą kostek kloszową spódnicę typu dzwon z kwiatowymi motywami, w luźną białą bluzkę. Na nogach miała klapki i całe mnóstwo wisiorków dookoła szyi, we włosach kwiaty. Prawdziwe dziecko - kwiat. Ja lubię takie klimaty. Jestem mentalnym hipisem. Wierzę w szeroko rozumianą wolność, która wyklucza istnienie systemu. Nie jestem materialistą i nie gonię za pieniądzem. Ogólnie żyję na własnych zasadach, szerzę miłość i wolność. Jestem antykonsumpcyjnym nonkonformistą, zorientowanym proekologicznie pacyfistą. “Peace, Love & Happiness” czy “Make love not war”. Woodstock. Miłość, przyjaźń, muzyka. I tak dalej. Wiecie o co chodzi? Poza tym jestem trochę poetą i filozofem. Czyli: dość inteligentnym stworzeniem ludzkim. Chyba... Prowadziła na smyczy psa. Bardzo sympatyczny golden retriever. Szła niespiesznym kro...