Pierwsze kroki we dwoje cz.III

- Dziękuję - odezwała się cicho Zuza nadal wpatrzona w moje krocze - spełniłeś moje największe marzenie. - To już? - spytałem zawiedziony. Chętnie kontynuował bym mistyczną chwilę aż do nieskończoności. - A czego byś jeszcze chciał? - Skoro doszliśmy już tak daleko, więc może powinniśmy to kontynuować - wyrzuciłem z siebie jednym tchem. -- Chciałbyś żebyśmy uprawiali seks? - Tak. Do odważnych świat należy. Zaproponowałem to będąc na fali uniesienia. Skoro bowiem powiedzieliśmy już A, to nie powinniśmy na tym poprzestać. Trzeba było powiedzieć: B i tak do końca alfabetu. Było przecież jeszcze tyle liter. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. W oczach Zuzi widziałem płonące ogniki i chęć, aby pójść jeszcze dalej niż sama lekcja poglądowa, którą sobie zafundowaliśmy. Ja osobiście poszedłbym tą piękną ścieżką aż do samego końca. Byłem strasznie napalony. Po początkowym wstydzie nie było już śladu. Dawno odrzuciłem już wszystkie "przeciw". Teraz było tylko "za". Przekroczyliś...